Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 944 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

WYGRANY Wiesława Saniewskiego zdecydowanym przegranym...

piątek, 11 marca 2011 22:28
Skocz do komentarzy

 

Podobno największym grzechem recenzenta jest zdradzenie zakończenia filmu. Cóż, nawet gdybym mocno chciała popełnić ten straszny błąd, to nie mogę - nie dotrwałam bowiem do końca filmu, o którym zamierzam Wam napisać. WYGRANY Saniewskiego jest dziełem słabym, nudnym i bardzo źle zrealizowanym (głównie, jeśli chodzi o zdjęcia i montaż). Ale po kolei.

 

Reżyser przedstawia nam prostą, może lekko sentymentalną, historię młodego, ale już światowej sławy, pianisty, który w rozstrzygającym dla siebie momencie postanawia zerwać tourne. Oliwer - takie imie nosi pianista - decyduje sie na ten ryzykowny ruch po przylocie do Polski, w której to miał zagrać koncert Chopina. Mężczyzna pochodzi z Polski, lecz dorastał w USA. Stąd posługuje się lepiej językiem angielskim niż mową ojczystą. I nie byłoby w zasadzie po co zaznaczać tego faktu w niniejszym tekście, gdyby nie to, że ów fakt przekłada się na absolutnie cały film. Mówienie w języku angielskim staje się nagle udziałem wszystkich aktorów występujących w filmie. Tak pierwszo, jak i drugoplanowych. Czyli - od profesora pochodzącego z Chicago (co jeszcze można zrozumieć), przez kasjerkę samotnie wychowującą dziecko, przypadkowych przechodniów, kelnerów, sklepikarzy, starszych panów. Takie rzeczy tylko w Polsce. A przynajmniej tej, widzianej oczyma Saniewksiego.

 

Opisany powyżej zabieg więcej niż drażni. Prowadzi też do pewnego absurdu. Jesteśmy Polakami w Polsce na polskim filmie (który zważywszy na swą jakość zdecydowanie nie powinien zgłaszać zagranicznych pretensji), w którym nasi krajanie mówią piękną angielszczyzną. WTF?! O ileż subtelniej byłoby, gdyby to główny bohater posługiwał się łamaną polszczyzną - co zresztą niekiedy w filmie czyni. Cóż, niestety.

 

Wspomniałam o montażu. Postaram się po krótce uargumentować, dlaczego jest fatalny. Otóż, za pierwszym razem, gdy niczym z nieba spadła mi przed oczy wyrwana z kontekstu scena, uznałam, że jest to zwykły błąd maszyny. Za drugim razem, już nieco zdziwiona, stwierdziłam, że musiała przeskoczyć klatka. Za trzecim razem zdziwienie przeszło w irytacje. Natomiast kolejne razy utwierdziły mnie w przekonaniu, że wcale nie o niewinny błąd tu chodzi. Reżyser świadomie zdecydował się na film chaotyczny, na urywanie scen z premedytacją i wprowadzanie tym samym widza w stan co najmniej zażenowania (obejrzycie, a zrozumiecie, co miałam na myśli).

 

Scenariusz też zbierze baty. Kiepskie to, banalne, na siłe sentymentalne, wymuszone, rozedrgane. I jakże nudne. A na dodatek ta łopatologiczna symbolika: Oliwier GRA na pianinie i marzy, by choć raz móc zaGRAć w piłkę (jako dziecko robić tego nie mógł, by nie zniszczyć sobie palców), prowadzi GRĘ ze swoją matką, przeGRYWA swój związek, wyGRYWA przyjaźń z intrygującym profesorem (J.Gajos), który - a jakże! - GRA na wyścigach konnych z ciągła nadzieją, że w końcu...wyGRA. Niestety, ta pseudo filozofia sprawia, że film Saniewskiego zdecydowanie przegrywa.

 

Pochwalę aktorstwo. Janusz Gajos nie zawiódł. To mistrz aktorstwa nazywany tak nie bez przyczyny. Gra każdym gestem, mięśniem, oddechem, spojrzeniem. I jest przy tym naturalny i, co istotne, nie jest w żadnym stopniu manieryczny - czy mnie zaskoczył. Nieźle wypada też Szajda. On i Gajos stworzyli całkiem ciekawy duet, który mógłby przekształcić się w świetny film, gdyby tej relacji nie zabił scenariusz. Co do Marty Żmudy Trzebiatowskiej. O tym, że jest śliczna, wiemy nie od dziś. I nawet to, że w filmie gra bez makijażu i wciela się w dość przeciętną dziewczynę, w żaden sposób nie odjęło jej urody. Ale co do jej aktorstwa... Nie wiem, może po prostu osoba z taką urodą, niemal namacalną, nie miała szans wypaść wiarygodnie w takiej roli? Roli samotnej, niczym nie wyróżniającej się matki z dzieckiem pracującej za kasą? I jeszcze ten wspaniały język angielski, jakim się posługiwała, pełen phrasal verbs i innych interesujących zwrotów. Ale, jak pokazuje "Wygrany", wszyscy w Polsce tak dobrze znamy wyspiarską mowę. Ehhh...

 

Chwalono też muzykę, która jednak mnie denerwowała. Była kolejnym elementem, który nijak nie chciał powiązać się z całością. Ale, czy w ogóle możemy mówić o jakiejś całości? Dla mnie "Wygrany" to zlepek scen, monologów Gajosa i w miarę ładnych widoków, choć bardzo nieprofesjonalnie skadrowanych. Jak się już pewnie domyślacie, stanowczo nie polecam.

 

N.

 

 

 

Podziel się
oceń
0
0



Więcej na ten temat


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 04 listopada 2016 22:24

    Fajny post

    autor zagadki logiczne

    blog: http://iqget.pl/html/zagadki-logiczne.html

  • dodano: 05 sierpnia 2016 23:07

    super wpisy gratki:)

    autor pisarz3412

    blog: http://gercekpolen.net/index.php/forum/welcome-mat/157238-plan-pracy-magisterskiej#157218

  • dodano: 11 lipca 2016 4:14

    ok

    autor doda2463

    blog: http://www.jungdam.or.kr/index.php?mid=board_NuPV63&listStyle=list&document_srl=637

  • dodano: 16 maja 2016 7:39

    Dobry wpis

    autor szymonek98

    blog: http://www.schneiderei-ludmila.de/index.php/forum/gardinen/14-pisanie-prezentacji-maturalnych

  • dodano: 23 lutego 2015 19:20

    Ciekawa strona!

    autor Celestyn

    blog: http://domieszkanie.com.pl/

  • dodano: 03 sierpnia 2012 13:08

    blog fantastyczny!
    zapraszam na mojego bloga, dopiero zaczynam i mam mało odwiedzających.. ;p

    autor find.your.style.123

    blog: http://findyourstyle.bloog.pl/

  • dodano: 27 maja 2011 21:59

    Hmmm ... ciekawa recenzja. Ja jeszcze tego filmu nie widziałam, ale po twojej ocenie, tym bardziej muszę zobaczyć. Zapraszam do odwiedzin: www,ruchomagrafika.bloog.pl

    autor A.

    blog: ruchomagrafika.bloog.pl

  • dodano: 23 marca 2011 21:03

    WOJNA NIE PRZYCHODZI WTEDY , GDY SĄ GOTOWI DO NIEJ WSZYSCY , LECZ WTEDY , GDY GOTOWI SĄ DO NIEJ NASI NIEPRZYJACIELE.

    autor karmazynowy_sztorm

    blog: karmazynowysztorm.bloog.pl

  • dodano: 22 marca 2011 15:00

    Jacku, nieuważnie czytasz - Nata doceniła aktorstwo Gajosa. Poza tym... - to jej subiektywna opinia, nie brońcie jej tego.

    autor alicja

  • dodano: 19 marca 2011 4:01

    Witam.

    Nie wiem czy jestem w stanie sie z tym zgodzic

    autor wpolscemamymocneseo

    blog: wpolscemamymocneseo.info.pl

  • dodano: 15 marca 2011 23:20

    To JEST gniot. Przykro mi.

    autor NataAna

    blog: Movielicious.bloog.pl

  • dodano: 15 marca 2011 20:23

    O różnicy gustów?
    To prawda. Jednak jeśli Autorka coś ktytykuje, to sama też musi liczyć się z krytyką.
    A co do samej recenzji, to uważam, że jest to jawne doszukiwanie się na siłę błędów. W dużej mierze wyimaginowanych, dodajmy. Oczywiście jest to tylko moja opinia. Chociaż patrząc na komentarze do powyższej recenzji, nie tylko moja.

    autor The.Mi.M

  • dodano: 14 marca 2011 13:53

    Osobiste urazy? Nie. Po prostu uważam, że jest to słaby film. Znudził mnie, zirytował. Ludzie, nauczcie się tolerować opinie różne od waszych! To, że według mnie jest to kiepska produkcja, nie oznacza, że wy jesteście głupkami, a ja ostoją mądrości. Świadczy to jedynie o różnicy gustów, a więc czymś, co tworzy świat ciekawym.
    Natalia/Movielicious.bloog.pl

    autor Nata

    blog: Movielicious.bloog.pl

  • dodano: 14 marca 2011 11:25

    Autorka chyba ma osobiste urazy do filmu- recenzja nie jest obiektywna. Film jest świetny ( najlepsze od wielu lat polskie kino) POLECAM

    autor lola

  • dodano: 14 marca 2011 10:16

    To jest STRASZNE, ta recenzja. Nie ma się co cieszyć.

    autor Lingerina

  • dodano: 13 marca 2011 1:55

    Wow :) Cieszę się, że wywołuję aż tak wielkie emocje :) Cóż, życzę powodzenia w poszukiwaniu dobrego gustu!
    Nata

    autor NataAna

    blog: Movielicious.bloog.pl

  • dodano: 13 marca 2011 0:35

    Największym grzechem recenzenta jest pycha, arogancja, braki warsztatowe i nieznajomość tematu. Nata posiadła te wady w sposób doskonały. Jej "recenzję" z "Wygranego" czyta się z zażenowaniem. Po pierwsze chciałoby się ją zapytać, gdzie się uczyła sztuki montażu, że tak "fachowo" oceniła pracę jednego z najlepszych polskich montażystów. Gdzie się uczyła sztuki operatorskiej, że tak "mistrzowsko" oceniła wybitnego operatora obrazu? Autorka, wychowana na prostych opowieściach typu "Och, Karol" miała wyraźnie problemy z narracją filmu. Pisze:" niczym z nieba spadła mi przed oczy wyrwana z kontekstu scena, uznałam, że jest to zwykły błąd maszyny". A potem znów jej spadły i biedna Nata odpadła. Przy okazji gubi się w wątkach i nie odróżnia języków, w których mówią bohaterowie filmu. Dziwi ją, że po angielsku mówi Amerykanin i Polak urodzony w Ameryce. Dziwi ją angielski w ustach pracownicy LOT-u i w ustach Kornelii, uczącej się tego języka. Dziwi w ustach Francuza i jurora konkursów międzynarodowych. Wszyscy inni mówią po polsku, ale do Naty do nie dociera. Chciałoby się powtórzyć za klasykiem pewnego serialu: "Gdyby głupota fruwała, autorka tej niby-recenzji unosiłaby się jak gołębica".

    autor monter

  • dodano: 12 marca 2011 22:33

    Witaj,
    Tak, rozmawiałam z nim kilkakrotnie - jestem dziennikarką.
    Pozdrawiam
    Natalia

    autor NataAna

    blog: Movielicious.bloog.pl

  • dodano: 12 marca 2011 16:25

    Przepraszam, że pod tym postem, ale nie prowadzę bloga na tejże stronie i nie mam pojęcia, czy wiedziałabyś, że dostałaś komentarz pod inną recenzją niż tą najnowszą. Moje pytanie tyczy się 'Sali samobójców' - nawiasem mówiąc, zgadzam się z Tobą całkowicie, również jestem oczarowana filmem. Niemniej jednak, odbiegam nieco od tematu - napisałaś, ie powiedziałaś Gierszałowi, że będzie wielki... - z Twoich słów wynika, iż dane Ci było to zrobić osobiście. Znasz go prywatnie? Jak to się stało, że miałaś okazję z nim porozmawiać? Przepraszam, jeśli moje pytanie jest z serii głupich, ale niesamowicie mnie to nurtuje. (;

    autor asiaaa

    blog: ----

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

niedziela, 24 września 2017

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O mnie

Natalia Anna, czyli:

absolwentka Iberystyki UW, dziennikarz, redaktor, krytyk filmowy;
miłośniczka kina i wszystkiego, co NIE debilne, durne, pretensjonalne, konserwatywne, kiczowate i wtórne, czyli dobrej literatury, muzyki, teatru, podróżowania (bez aparatu i pstrykania 1325 zdjęć zabytków, pomników etc. a za to w doborowym towarzystwie), smacznego jedzenia, długiego spania i czytania do 3 nad ranem

Moje motto: "Extreme laziness puts your life on hold. Get up and get going!"